Ale do rzeczy.
Komisza, którego pokazywałam w poprzedniej notce skończyłam, ale czekam na razie na odpowiedź dziewczyny, dla której rysowałam go, więc na razie jeszcze nie pochwalę się rezultatem, ale za to skończyłam już starszy rysunek Josepha, do którego kiedyś straciłam serce (do rysunku, nie Josepha! XD), a teraz naszło mnie, żeby skończyć.

Praca nad tym rysunkiem była dosyć ciekawa, bo twarz była rysowana z jednego zdjęcia, a garnitur z... nie, nie z innego. Tzn poniekąd. Był rysowany z wielu innych zdjęć. Zależało mi na tym, żeby był to garnitur Arthura z Incepcji, ale nie ma porzadnego, wyraźnego kadru z filmu, gdzie Arthur się uśmiecha, więc musiałam właśnie rodzielić pracę na 2 części, czyli właśnie uśmiechniętą twarz Josepha i garnitur, i tę drugę część narysować trochę ze zdjęć, a trochę z wyobraźni. Ponoć udało się uzyskać przekonującą całość :)
A z innych, arcyciekawych rzeczy:
Już dwa razy z rzędu śniła mi się postać z książki, której nie czytałam, nie czytał jej nikt z moich znajomych i w zasadzie nic na ten temat nie wiem. Skąd w takim razie ta postać w mojej głowie? Wiele lat temu, kiedy jeszcze nie miałam internetu, LLP zgrywała mi na dyskietkach (bo jeszcze wtedy były popularne!) i płytach ciekawe, ładne obrazki. Wśród nich były i takie przedstawiające tę postać. Zadziwia mnie to, że przez wszystkie te lata nie tylko wygląd tej postaci utkwił mi w podświadomości, ale i jej imię, bo do imion zupełnie nie mam pamięci. Wczoraj sprawdziłam czy wygląd postaci z mojego snu bardzo odbiegał od oryginału i głównie nie zgadzała sie fryzura, bo Raistlin, bo o niego chodzi, powinien mieć długie włosy, a mnie uparcie, bo i ostatniej nocy, śni mi się z krótkimi. Widać mojemu mózgowi bardziej podoba się taka wersja ;D
Wreszcie miałam seminarium, na którym mogłam powiedzieć coś o moich okazach (dla wyjaśnienia: studiuję paleontologię i pracę magisterską "piszę" o rozgwiazdach z Zalasu). Poszło dobrze, dostałam dobrą recenzję od mojego byłego promotora, mało tego, okazało się, że nawet się czegoś z mojej prezentacji dowiedział! Cieszyłam się na to seminarium, że będę mogła ludziom poopowiadać trochę o rozgwiazdach, jak wyglądają ich płytki, bo tym głównie będę się zajmować, no a jak dostałam wreszcie moje okazy, to już w ogóle miałam zaciesz niesamowity. Zrobiłam kilka zdjęć, przejrzałam je trochę (okazy, nie zdjęcia XD) i pokusiłam się o pierwsze interpretacje płytek i, jak się okazuje, moje interpretacje były słuszne! Już nie mogę się doczekać takiej bardziej intensywnej pracy nad moimi płytkami i napisania magisterki :) Początkowo nie byłam zachwycona tym, że nie będę pisać o liliowcach, a o rozgwiazdach, ale teraz już wręcz się tym cieszę ^^ Choć liliowce nadal mnie fascynują, podobnie jak reszta szkarłupni :)
To tyle spamu o rozgwiazdach i moich pokręconych snach, spadam rysować nagrodę konkursową.













1. Podwinięcie wzdłuż krawędzi ucha.















